Islamscy radykałowie na kijowskim „Majdanie”

Islamscy radykałowie na kijowskim „Majdanie”

Od kilkunastu dni największe media w Polsce i Europie donoszą o poważnych zaburzeniach społecznych na terenie Ukrainy. Setki tysięcy Ukraińców protestuje przeciwko decyzji prezydenta Wiktora Janukowycza, który zdecydował się na niepodpisanie umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Zamiast, spodziewanego przez większość społeczeństwa i zachodnich ekspertów, szybkiego przystąpienia Ukrainy do struktur politycznych i gospodarczych wspólnoty, nastąpił całkowity impas we wzajemnych stosunkach. Odmowa prezydenta Janukowycza w efekcie końcowym doprowadziła do znacznego pogorszenia się nastrojów wśród prozachodnio nastawionej opozycji i największych od czasów „Pomarańczowej Rewolucji” wystąpień ulicznych.
Przeciwko „samozwańczej” decyzji Wiktora Janukowycza manifestują tysiące obywateli Ukrainy, kierowane przez liderów partii opozycyjnych „Udar”, „Batkiwszczyzna”, a także ultra nacjonalistycznej „Swobody”. Według nieoficjalnych doniesień prasowych, wśród osób protestujących przeciwko posunięciom politycznym Janukowycza, pojawili się również uzbrojeni przedstawiciele społeczności Tatarów Krymskich, a zwłaszcza członkowie fundamentalistycznej organizacji sunnickiej „Hizb ut-Tahrir”. Islamscy radykałowie z Krymu wydają publiczne komunikaty, w których przyznają się do aktywnego uczestnictwa w tzw. „wojnie domowej” w Syrii, gdzie aktywnie i licznie zasilali szeregi zbrojnych band walczących przeciwko rządom legalnie sprawującego swój urząd, prezydenta Baszar al-Assada.
Udział Tatarów Krymskich w tym konflikcie nie jest bynajmniej przypadkowy. Finansowani przez Arabię Saudyjską oraz Katar, najemnicy wahhabiccy i sunnicy, realizują odgórne wytyczne USA, aby obalić rządy przyjaznego wobec Iranu dyktatora i pogrążyć Syrię w odmętach wojny domowej. Młodzi fanatycy z „Hizb ut-Tahrir” zdobywają w Syrii niezwykle istotne doświadczenie wojskowe, które może okazać się przydatne w ich działalności na Ukrainie. Warto przy okazji wspomnieć, iż bojówki tatarskich zbirów dokonały licznych zbrodni na syryjskich cywilach, w tym na 10 lekarzach w chrześcijańskiej miejscowości Deir-Attiyah nieopodal Damaszku, za odmowę współpracy z oddziałami partyzanckimi.
Po odbyciu przeszkolenia w walkach z wojskami syryjskimi, tatarscy radykałowie wracają w rodzinne strony, by prowadzić tam dalszą działalność. Trudna sytuacja polityczna na Ukrainie sprawia, iż władze w żaden sposób nie mogą rozwiązać problemu ich aktywności wśród mieszkańców Krymu. W chwili obecnej „Hizb ut-Tahrir” przyłączyła się do manifestacji antyrządowych w Kijowie. Obecność krymskich fanatyków w tych wydarzeniach nie jest jednak przypadkowa. Władze organizacji doskonale zdają sobie sprawę, iż członkostwo Ukrainy w ramach Unii Europejskiej otwiera przed nimi niebywałe możliwości rozwoju. W momencie przystąpienia tego kraju do wspólnoty, Tatarzy uzyskaliby status mniejszości etnicznej, którą władze ukraińskie będą zobligowane wspierać finansowo. Prawo unijne gwarantuje im dodatkowo pokaźne subwencje na działalność polityczną i społeczną. Z kolei dla mieszkańców Ukrainy oraz sąsiadujących z nią państw, działalność „Hizb ut-Tahrir” oznacza poważne zagrożenie.
Uzbrojone i niebezpieczne grupy tatarskich radykałów uzyskałyby możliwość swobodnego przemieszczania się po terenie całej Unii Europejskiej, gdzie nawiązywałyby liczne kontakty z podobnymi organizacjami muzułmańskimi. Bez wątpienia rozpoczęliby również działalność na terenie Polski, gdzie istnieje niewielka społeczność ich pobratymców. Nasz kraj zostałby wówczas narażony na poważne niebezpieczeństwo w postaci obecności setek islamskich fanatyków, szerzących swoją wiarę za pomocą terroru i prześladowań. Znając obecną politykę UE, autochtoniczna ludność nie miałaby choćby najmniejszych szans na uzyskanie pomocy ze strony władz i podległych im służb mundurowych, zaś wszelkie próby jej oporu przeciwko poczynaniom muzułmańskich fundamentalistów, byłby natychmiast tłumione. Taki obrót spraw w przypadku wieloletniej polityki UE wobec mniejszości muzułmańskich, wydaje się bardzo prawdopodobny. Unia Europejska od kilku lat zaczyna przypominać arabski kalifat, który za wszelką cenę próbują narzucić własną kulturę i prawo etnicznym Europejczykom.
Przy okazji warto również wspomnieć, iż protesty ukraińskiej opozycji zyskały niebywałą aprobatę niemal wszystkich ugrupowań politycznych w Polsce. Szczególnie mocno w popieranie antypaństwowej działalności ukraińskiej opozycji, zaangażował się prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, który osobiście wziął udział w wydarzeniach na „Majdanie”. Szedł w pro unijnym pochodzie wspólnie z ukraińskimi neonazistami oraz muzułmańskimi ekstremistami, tym samym ostatecznie udowadniając, iż interes narodu polskiego jest mu zupełnie obcy i obojętny.

AUTOR: P.N.

Zapisz się do naszego newslettera!

Dołącz do nas!

Popierasz naszą działalność?
Masz dość siedzenia bezczynnie?
Chcesz zacząć działać?

Wypełnij deklarację!