Polak z Poznania został zwolniony z pracy za to, że… muzułmanin groził mu obcięciem głowy.

Polak z Poznania został zwolniony z pracy za to, że… muzułmanin groził mu obcięciem głowy.

Polak z Poznania został zwolniony z pracy za to, że… muzułmanin groził mu obcięciem głowy.

Wczoraj kolega poinformował mnie, że został zwolniony z pracy w trybie natychmiastowym. Powód? Między nim, a innym pracownikiem pochodzenia tunezyjskiego – muzułmaninem – wywiązała się sprzeczka. Tunezyjczyk wykrzykiwał w jego stronę słowa w języku arabskim, następnie stwierdził „będę na ciebie czekał” po czym wykonał gest ucięcia głowy, „przejeżdżając palcem po szyi”… 

…Chyba czas nauczyć nasze dzieci nowej wersji popularnego wiersza:
Proszę państwa, oto miś
Miś jest bardzo grzeczny dziś
Chętnie państwu łapę poda
Nie chce podać? 
Głowy szkoda… 
Nie od wczoraj.
Ów kolega, który pragnie pozostać anonimowy – nazwę go więc „Tomaszem”, poinformował mnie, że konflikt między nim, a Tunezyjczykiem (o imieniu Jilani) zaczął sie od momentu, kiedy Tomasz nie chciał podać mu ręki, stwierdzając, że „go nie zna i nie są kumplami”. Pisze:”Było rano, w pracy. Przed jej rozpoczęciem wszyscy się zbieramy w jadalni i każdy się rozchodzi na swoje stanowiska. Ja ogólnie nie witam się z ludźmi, których nie znam. Przyszedł ten gościu i się wita ze wszystkimi po kolei, idzie do mnie i mi daje „cześć” – olałem go i poszedłem dalej. Zatrzymał mnie i zapytał: „co jest”. Ja mu na to: „spadaj – nie znam cię, nie jesteś moim kolegą”. Było w nim widać wielkie oburzenie, dopytywał „dlaczego” ale go zignorowałem – przecież wyjaśniłem mu wcześniej, że nie mam zwyczaju podawać ręki tym, których, których nie znam [dopis autorki – to prawda. Tomasz nie chciał witać się ze mną uściskiem dłoni, póki mnie nie poznał]. Po godzinie pracy przyszedł do mnie Brygadzista i mówi że mam iść do „Roberta” [imię zostało zmienione] – kierownika. Tam już siedział ten Tunezyjczyk”

Od tej pory Jiliani zgłaszał kierownictwu każde zachowanie Tomasza, które uznał za agresję wobec swojej osoby… Ten drugi pozostawał jednak bierny – przecież w wielu zakładach pracy istnieją konflikty między pracownikami – to normalne.

Innym razem Tomasz spojrzał na Jilana.. widocznie „niewłaściwie”. „On wtedy poszedł do kierownika i zgłosił mu, że ja sie na niego patrze” – mówi.

Kolega opisuje kolejny incydent „jestem na jadalni i widze że [Jiliani] stoi przy zlewie i myje szklanke. Podszedłem obok i wylałem do zlewu wode z bidonu. Ten zlew był duży, podwójny – on był przy swoim „korycie”, ja przy swoim. Wylałem wodę – nic nadzwyczajnego. Wróciłem do pracy. Jilani zgłosił naszemu kierownikowi, że go oblałem wodą. Kierownik sam do mnie przyszedł po kilku dniach i powiedział: Jilan był u mnie. żądał, abyś wystawił pismo, że się nad nim znęcasz”.

Ostatnia sprzeczka miała miejsce wczoraj. Tomasz – nichętny wobec donosicielstwa „kolegi” z pracy, splunął w jego stronę. Jilani w odpowiedzi również splunął, zaczął wykrzykiwać słowa po arabsku, po czym zagroził, że utnie mu Tomaszowi głowę. Tomasz prosi zatem o dostęp do monitoringu, który mógł zarejestrować ten moment, obawiając się spełnienia gróźb tunezyjskiego kolegi. Tego samego dnia Tomasz zostaje zwolniony z pracy.

Korespondencja przełożony-Tomasz:

1 2
Przełożony, który zwraca się do szefostwa w swoim mailu stwierdza: „Pan [Tomasz] próbował również usprawiedliwić się, informując, że został przez osobę, wobec której zachował się w niewłaściwy sposób, sprowokowany przez jednoznaczny gest skierowany w jego stronę a do biura szefa ochrony udał się chcąc uzyskać dostęp do monitoringu, który jego zdaniem zarejestrował całe zajście. Może zatem warto byłoby mimo wszystko sprawę zbadać.” Szefostwo stwierdza jednak, że nie warto i Tomasza… zwalnia!!! Poza równie jawną niesprawiedliwością BARDZO dziwi mnie, że ponoć winny całemu zajścia zwraca się o dowód, jakim niewątpliwie jest nagranie monitoringu, które przecież mogłoby go obciążyć… Widać winny jest ofiarą…

Tak samo zastanawia mnie owe „komisyjne otwarcie szafki”. NAWET, jeśli w regulaminie pracodawcy widnieje zapis o takiej możliwości, to są w tym Kraju prawa wyższego rzędu. A te dość jasno mówią, że do kontroli rzeczy osobistych (bo to byłaby taka właśnie kontrola) uprawnionymi są służby mundurowe, w zakresie opisanym przez ustawę zakresie. ..

Rasizm.

Potępiam rasizm. Dlatego potępiam decyzję pracodawcy Tomasza. Bo jak inaczej nazwać jego decyzję, jak nie rasistowską albo, co najmniej…. dyskryminującą? Ten rasizm i dyskryminacja jest jednak inna, niż ta, o której krzyczą lewicowe media. I o tej nie napiszą. Dlaczego? Bo jej ofiarą został, biały obywatel Polski…

Dywagując – jak to możliwe, że człowiek, który stosuje groźby karalne wobec innego pracownika nie tylko pozostaje bezkarny – ale co gorsza – chroniony? A jego ofiara… wyrzucona z pracy?!

Poznań pełen doznań, a Tomasz obawia się o swoje życie

To nie jedyny, godny potępienia incydent z Poznania, [tylko] ze wczoraj. W nocy, 17 listopada 2015 roku, tak zwany „NN” mężczyzna, określony przez świadków „Irakijczykiem” wepchnął pod tramwaj Polaka, który zwrocił mu uwagę, po tym, jak ‚Irakijczyk’ uderzył swoją dziewczynę. Policja i media, zgodnie z prawdą, informują o obywatelstwie sprawcy: „To irlandczyk”. Niesłusznie dowiadujemy się jednak, że ofiary uczestniczyły „w bójce” – co czyni ofiary sprawcami.

Fakty mówią nie tylko trochę inaczej ale też troche więcej – Sprawca jest „zasymilowanym muzułmaninem” i potomkiem rodziny z „Bliskiego Wschodu”, ma też irlandzkie obywatelstwo. Jak twierdzą bezpośredni świadkowie zdarzenia – ofiary nie uczestniczyły w żadnej „bójce”… „Patrnerka „Irakijczyka” poprosiła ich [świadków] o papierosa. Natychmiast po tej prośbie została uderzona przez swojego partnera z taką siłą, że upadła na ziemię. W tym momencie podszedł nieznanej tożsamości Polak i zwrócił mu uwagę. Brzmiało to mniej-więcej: „co ty kurwa robisz?!”. „Irakijczyk” popchnął tego człowieka pod jadący tramwaj. Świadkowie próbowali zatrzymać kierowce tramwaju, który zamknął już drzwi i nie zdawał sobie sprawy, że pod kołami leży człowiek. Zdążył też ruszyć. Jadący tramwaj powykręcał chłopakowi nogi. „Irakijczyk” podbiegł do niego – nie wiadomo, czy człowiek na torach jeszcze żył – i zaczął kopać po głowie.” – tak właśnie twierdzą bezpośredni świadkowie zdarzenia.

Media głównego nurtu przemilczały to zdarzenie. Nie pozostały jednak obojętne napaściom na Hindusa, którą to napaść potępiam. Nie potępiam również informowania społeczeństwa o takich incydentach – potępiam wybiórczość. Nie da się zniszczyć rasizmu pisząc tylko o wybranych ofiarach, a milcząc o innych. To jest właśnie dyskryminacja, to jest niesprawiedliwość i jawne zaprzeczenie wartościom, w imię których media ponoć stoją. To jest zaprzeczanie demokracji. To zaprzeczenie wszelkiej wolności, o której mówi „zachodnia, liberalna, wolnościowa inteligencja”. To jest totalny sabotaż wolności i praw człowieka – wartości tak szumnie i dumnie przez nich głoszonych.

Zapisz się do naszego newslettera!

Dołącz do nas!

Popierasz naszą działalność?
Masz dość siedzenia bezczynnie?
Chcesz zacząć działać?

Wypełnij deklarację!